Nie do uwierzenia, a jednak…WARSZTATY

Jeszcze rok temu byłam w zupełnie innym miejscu. Moje życie toczyło się między domem, opieką nad dziećmi, w tym nad moim wyjątkowym synem z niepełnosprawnością sprzężoną, a próbami łapania oddechu gdzieś pomiędzy. Już nie wiedziałam kim jestem. Czułam się zmęczona, emocjonalnie wypalona, zagubiona w roli, od której nie było urlopu.

W sercu miałam tęsknotę – za sobą. Za tą Jowitą, która gdzieś po drodze zniknęła pod warstwami obowiązków, czuwania, dostosowywania się do wszystkiego i wszystkich.

Wtedy po raz pierwszy trafiłam na warsztaty terapeutyczno-wytchnieniowe organizowane przez Fundację Jesteśmy Ważni. Zdecydowałam się trochę z ciekawości, trochę z potrzeby złapania chwili tylko dla siebie. Nie wiedziałam, że właśnie ten krok będzie początkiem mojej przemiany.

Podczas tych kilku dni wydarzyło się coś niezwykłego. W bezpiecznej, ciepłej przestrzeni, otoczona przez osoby, które doskonale wiedziały, co znaczy codzienna walka o normalność, mogłam pozwolić sobie na prawdziwość.

Płakałam. Śmiałam się. Otwierałam.

Każda rozmowa, każde ćwiczenie, każda chwila w ciszy była jak mały krok w stronę siebie. Na zakończenie warsztatów jedna z prowadzących, Dorotka, spojrzała mi w oczy i powiedziała z uśmiechem:

„Jowita, zobaczysz… jeszcze będziesz prowadzić takie warsztaty.”

W środku parsknęłam śmiechem. To było niemożliwe. Ja? Prowadzić warsztaty? Przecież dopiero się uczę oddychać.

Ale tamto zdanie zostało ze mną. Nieśmiało kiełkowało. A życie, jak się okazało, zaczęło układać się dokładnie tak, jakby ktoś wypowiedział zaklęcie.

Po warsztatach wróciłam do domu z nowym spojrzeniem. Zaczęłam działać w Fundacji, uczestniczyć w kolejnych spotkaniach, wspierać inne mamy. Zaczęłam rozwijać się i… dojrzewać.

Każdy kolejny miesiąc był krokiem bliżej do siebie. Przestałam się wstydzić swoich emocji. Nauczyłam się mówić o sobie, stawiać granice, ale też – prosić o wsparcie.

Zmieniłam sposób patrzenia na siebie i świat.

I wtedy przyszła propozycja. Dominika Prezeska Fundacji zapytała, czy poprowadziłabym warsztaty.

Zamarłam. Wzruszenie ścisnęło mi gardło. W jednej chwili wróciły do mnie słowa Dorotki sprzed roku.

Stało się.

Nie jestem już tą samą osobą.

Z odwagą i ekscytacją zaczynam nową drogę – jako współprowadząca warsztaty terapeutyczno-wytchnieniowe. Nie wiem jeszcze, dokąd mnie to zaprowadzi. Ale wiem jedno – idę za sobą. Za tym głosem, który kiedyś był cichy i niepewny, a dziś mówi mi:

„Dasz radę. Masz w sobie wszystko, czego potrzeba.”

Już nie mogę się doczekać, żeby spotkać nowe osoby, usłyszeć ich historie, podzielić się sobą i doświadczeniem.

I na zakończenie warsztatów, spojrzę komuś w oczy i powiem z serca:

„Zobaczysz… i Twoje życie może się odmienić.”

Bo naprawdę może.

Wystarczy jeden krok – decyzja, żeby dać sobie szansę.

Nie jesteś sama.

Jesteś ważna.

I wszystko, czego potrzebujesz, już w Tobie jest.

Dodaj komentarz