Są takie dni, kiedy media społecznościowe zalewają zdjęcia uśmiechniętych mam, dzieci z laurkami, śniadania do łóżek i słów:
„Mamusiu, kocham cię najbardziej na świecie”.
I wtedy wiele mam dzieci z niepełnosprawnością odczuwa coś bardzo trudnego do nazwania.
Nie zazdrość.
Nie złość.
Raczej ciche ukłucie w sercu.
Bo ich sytuacja wygląda inaczej.
Są mamy, których dzieci nie powiedzą „kocham cię”.
Są takie, które nie narysują laurki.
Nie zaśpiewają piosenek albo zaśpiewają ją, nie rozumiejąc znaczenia słów.
Są mamy, które Dzień Matki spędzają w szpitalu, w szpitalu między terapiami, przy lekach, karmieniu, rehabilitacji albo po prostu w wyniku stosowania tak, że trudno znaleźć w sobie siłę na świętowanie.
I świat nie zawsze rozumiem, co to znaczy być mamą dziecka z niepełnosprawnością.
Bo macierzyństwo takie mam często dzieje się w ciszy.
W następnym czuwaniu.
W nieprzespanych nocach.
W walce o trudne rzeczy, których inni nawet nie zauważają.
To miłość, która bardzo często nie jest dostępna dla oklasków.
Dzisiaj pojawiłem się na spacer.
Trochę się wzruszyłem.
występuje w sobie dużo refleksji.
Patrzyłam na świat inaczej niż kiedyś.
Pomyślałem, że to właśnie mój synek powiedział mi tego patrzenia.
To nie jest bardziej doceniane w trybie zwykłym.
Spokojny oddech.
Dotyk dłoni.
Śmiech był.
Drzewające się na wietrze.
To, że możemy po prostu iść drogą.
Dzieci z możliwością zmiany sposobu widzenia świata.
Czasami bardzo boleśnie.
Ale też bardzo należy.
Dziś jest coś ważnego.
Zebrałam polne kwiaty i naturalne sama sobie bukiet.
Nie dlatego, że nie miał mi go kto dać.
Ale dlatego, że chcę to samo sobie zrobić.
Za wszystkie noce, kiedy nie wrócisz już do władzy.
Za momenty, kiedy płakałam po cichu.
Zagadka o moich dzieciach.
Za to, że każdy dzień próbuję być dostępny, dostępny.
Ten bukiet był prosty.
Polny.
Niedoskonały.
Ale był prawdziwy.
Tak jak nasze macierzyństwo.
Bo nasze Dni Mamy często nie wyglądają jak z obrazka.
Nie przypominają filmu z happy endem.
Czasami są pełne wyczerpaa, tęsknoty i łzy.
Ale mimo wszystko można spróbować znaleźć w swoim czymś.
Może właśnie spacer.
Może kawa wyjdzie w ciszy.
Może chwilowy oddech.
Mogą być bukiety polne, wykonane z tworzywa sztucznego.
Same dla siebie.
Bo może właśnie tyle jest obecnie dostępne.
I naprawdę wystarczy.
Jeśli jesteś mamą, która dziś czuje się niewidzialna — chcę Ci powiedzieć jedno:
Widzę Cię.
Wierzę, że Twoje dziecko czuje miłość bardziej, niż możesz przekazać słowa.
